Cztery nazwy w menu wyboru modelu i żadnej podpowiedzi, którą wybrać. Pierwszy odruch jest zwykle taki sam: skoro płacę, biorę najmocniejszy. Odruch zrozumiały i w kilku sytuacjach słuszny, ale nie zawsze.
Warto na to spojrzeć nie jak na ranking, tylko jak na cztery różne tempa pracy. Poniżej co potrafi każdy z modeli i kiedy jego wybór ma sens, ile kosztuje przeskakiwanie między nimi oraz dwa ustawienia dostępne przy każdym z nich, które zmieniają więcej, niż się wydaje.
Najmocniejszy model nie zawsze wygrywa
Na warsztatach używamy w tym miejscu porównania z odrzutowcem: to, że masz do niego dostęp, nie znaczy, że dowiezie cię do sklepu na rogu szybciej niż rower. Dowiezie wolniej, drożej i z większą liczbą rzeczy, które trzeba przy okazji obsłużyć.
Z modelami jest podobnie. Każdy z czterech ma swoje tempo i swój rodzaj zadania, a lista w menu wyboru nie jest rankingiem od najgorszego do najlepszego.
W całym poradniku posługujemy się ogólnymi nazwami – Haiku, Sonnet, Opus, Fable – bo konkretne wersje zmieniają się kilka razy w roku, a zasady doboru zostają te same. W Claude Code masz zresztą dostępną tylko najnowszą wersję każdego modelu; w claude.ai i w aplikacji na komputer lista bywa dłuższa, bo są tam do wyboru także starsze.
Haiku – krótkie pytania w ciągu dnia
Haiku jest najszybszy z całej czwórki i zużywa najmniej tokenów. Nadaje się do pojedynczych pytań, na które chcesz mieć odpowiedź od razu: jak to napisać po angielsku? co znaczy ten komunikat? czym się różni jedno od drugiego? W tej roli świetnie zastępuje wyszukiwarkę internetową, z tą różnicą, że zamiast listy stron dostajesz od razu gotową odpowiedź na swoje pytanie.
Haiku nie nadaje się do zadań złożonych. To jego główne ograniczenie. Gubi wątek, upraszcza to, czego upraszczać nie powinien, a przy dłuższej pracy zabraknie mu okna kontekstowego – jako jedyny z tej czwórki nie ma okna na milion tokenów, mieści dwieście tysięcy, czyli mniej więcej piątą część tego, co reszta.
Anthropic opisuje Haiku jako najszybszy model do szybkich odpowiedzi, a nie jako model do zadań, w których Claude Code prowadzi pracę samodzielnie przez wiele kroków. Do takiej pracy są Opus i Fable.
Sonnet – model do codziennej pracy
Sonnet jest modelem, który najlepiej nadaje się do codziennych zadań, a w planie Pro jest ustawiony jako domyślny. Jeśli nie wiesz, którego modelu użyć – wybierz Sonnet.
Jego półka to zadania złożone, ale pojedyncze. Analiza jednej dużej tabeli w Excelu albo porównanie kilku mniejszych, napisanie jednej funkcji, zrobienie małej strony internetowej. Napisanie kodu całego serwisu – już niekoniecznie.
Można go porównać do pracownika na poziomie juniora: pełen zapału i wiedzy teoretycznej zdobytej na studiach, tylko bez doświadczenia i umiejętności planowania, które ma Opus. Zadanie postawione wprost wykona dobrze, a im więcej trzeba przy nim rozstrzygnąć samodzielnie, tym częściej się gubi.
Co jest sygnałem, że Sonnet nie wystarcza? Prosisz o coś kolejny raz, poprawiasz to samo w kółko, a wynik dalej nie jest tym, o co ci chodzi. Dziesiąta runda drobnych zmian w tym samym mailu czy szablonie wygląda niewinnie, a jest dokładnie tym momentem: zamiast prosić jedenasty raz, przejdź na Opusa.
Opus – gdy zadanie wymaga trzymania wielu warunków naraz
Zupełnie inna sytuacja: masz kilkadziesiąt plików do przeanalizowania, zmianę do zaplanowania, bo dotyka kilku miejsc jednocześnie, albo złożony projekt do zrobienia od początku do końca. Opus sprawdza się dokładnie tam, gdzie warunków zadania jest tyle, że trzeba je trzymać wszystkie naraz. Na tym polega jego przewaga nad Sonnetem: najpierw planuje, potem robi, a przez całą pracę pilnuje rzeczy ustalonych po drodze.
To także model, po który sięgasz wtedy, gdy Sonnet nie dowozi – w sytuacji opisanej wyżej, przy trzeciej czy dziesiątej rundzie poprawek tego samego.
Jeśli pracujesz na planie Max, Opus jest u ciebie modelem domyślnym – jednak przez pierwsze tygodnie polecamy używać zamiast niego Sonneta, bo zadań takich jak te opisane wyżej na początku może być niewiele. Dokładnie tak, jak opisaliśmy to w poradzie o wyborze planu.
Fable – zadania większe niż jedno posiedzenie
Fable jest najmocniejszym modelem dostępnym w Claude Code i jedynym zbudowanym pod zadania, które ciągną się godzinami bez twojego udziału – migracja całego serwisu, przejście przez kilkaset plików, projekt rozłożony na kilka etapów. Zanim zacznie cokolwiek zmieniać, sprawdza materiał, na którym ma pracować, a po skończeniu wraca do własnego wyniku i weryfikuje go, zamiast oddać pierwszą wersję i uznać zadanie za zamknięte.
Domyślnie nie jest ustawiony na żadnym koncie – wybierasz go poleceniem /model fable. Rozlicza się też inaczej niż pozostałe trzy modele, więc sprawdź to, zanim go włączysz: na planie Max mieści się w limicie planu, a na Pro działa na kredytach użycia, czyli poza limitem i za dodatkową opłatą.
Tryb myślenia i effort, czyli dwie różne rzeczy
Obok samego modelu są jeszcze dwa ustawienia, które mylą się najczęściej, więc warto rozdzielić je obrazem. W trybie myślenia model tak jakby rozpisuje sobie zadanie na kartce, zanim odpowie, zamiast strzelać wynikiem od razu. Effort to jak długo ta kartka może się zapełniać.
Poziomy effortu to low, medium, high, xhigh i max. Na co dzień najlepiej zostawić poziom domyślny – Anthropic dobiera go tak, żeby pasował do większości zadań. Zmienia się go poleceniem /effort, które bez argumentu otwiera suwak, a /effort auto wraca do wartości domyślnej dla modelu.
Zróbmy prosty eksperyment. Przywitaj się z modelem na poziomie low – odpowie od razu, bez zastanawiania. Przywitaj się na high – model zacznie się zastanawiać, czy w twoim przywitaniu nie kryje się drugie dno i czy wypada odpowiedzieć „dzień dobry”, czy raczej „cześć”. Ta sama wiadomość, dwa zupełnie różne nakłady pracy – i w tym drugim przypadku cała ta praca poszła w nic, bo odpowiedź na „dzień dobry” była potrzebna od razu i bez namysłu.
Wyższy poziom oznacza więc dłuższe myślenie, a niekoniecznie lepszą odpowiedź. Przy prostym pytaniu to stracony czas i tokeny, przy trudnym zadaniu niski poziom da z kolei odpowiedź płytszą, niż potrzebujesz – dlatego effort dopasowuje się do trudności pytania, a nie ustawia raz na zawsze najwyżej, jak się da.
Sam tryb myślenia przełączysz w bieżącej sesji skrótem Alt+T na Windows i Linuksie albo Option+T na macOS, a na stałe – w /config. A gdy głębszego namysłu potrzebujesz tylko przy jednym pytaniu, wpisz w treść polecenia słowo ultrathink. Claude Code wyłapuje dokładnie to jedno słowo i prosi model o dłuższe zastanowienie w tej turze, bez ruszania ustawienia całej sesji. Osobnej opłaty za to nie ma, ale dłuższe myślenie to więcej tokenów, więc na zużycie wpływa. Rozpoznawane jest tylko to konkretne słowo – zwroty w rodzaju „pomyśl porządnie” przelatują jako zwykły tekst, choć brzmią równie stanowczo.
Ostatnia rzecz, o której można zapomnieć: skala effort jest kalibrowana osobno dla każdego modelu. high na Haiku i high na Opusie to nie jest ta sama ilość myślenia, tylko ta sama pozycja na dwóch różnych suwakach. Przy zmianie modelu warto więc sprawdzić, czy poziom nadal pasuje do zadania.
Skąd się bierze różnica w zużyciu
Mocniejszy model kosztuje więcej. To jednak tylko część historii. Druga część jest ciekawsza: mocniejsze modele więcej myślą, zanim odpowiedzą, a myślenie zużywa tokeny tak samo jak sama odpowiedź. Dlatego samo zejście na lżejszy model potrafi zmienić zużycie mocniej, niż wynikałoby z porównania stawek. Ten sam mechanizm działa przy efforcie: im wyższy poziom, tym dłużej model myśli i tym więcej tokenów zużywa.
Do tego rachunku dochodzi jeszcze jedna rzecz, której nie widać w stawkach za tokeny. Sonnet jest tańszy od Opusa w pojedynczym zapytaniu, ale bywa, że potrzebuje kilku podejść, żeby trafić w to, o co ci chodzi. Opusowi to samo udaje się czasem za pierwszym razem. Trzy podejścia na tańszym modelu potrafią więc kosztować więcej niż jedno na droższym.
Jak przełączyć model – na chwilę i na stałe
W trakcie sesji: napisz /model bez niczego, żeby otworzyć listę wyboru, albo od razu /model haiku, /model sonnet, /model opus, /model fable.
Rzecz, o której należy pamiętać: wybór z /model zapisuje się jako domyślny dla nowych sesji, nie tylko dla bieżącej.
Gdy chcesz zmiany naprawdę tylko na jedną sesję, uruchom Claude Code z flagą – claude --model haiku. Flaga dotyczy wyłącznie tej jednej sesji i nie zapisuje się na stałe.
Kolejny alias wart poznania to opusplan. Planuje na Opusie, a wykonuje na Sonnecie – mocniejszy model tam, gdzie zapadają decyzje, tańszy tam, gdzie idzie wykonanie. Planowanie to osobny tryb pracy Claude Code: najpierw dostajesz plan do zatwierdzenia, a dopiero po nim narzędzie bierze się za robienie.
Przełączenie modelu nie jest darmowe
Model, z którym pracujesz, pamięta bieżącą rozmowę. Gdy przełączysz się na inny, ten nowy musi przeczytać całą konwersację od początku, żeby wiedzieć, o co chodzi – i za to czytanie płacisz tokenami, tak samo jak za każdy inny tekst. Zobaczysz to jako jedną wyraźnie wolniejszą odpowiedź zaraz po zmianie.
Innymi słowy, cena przełączenia rośnie razem z długością sesji. W trzeciej minucie rozmowy jest niezauważalna. W czwartej godzinie pracy nad jednym projektem to najdroższe zapytanie, jakie tego dnia wyślesz – i stąd prosta zasada, że model najlepiej wybrać na początku sesji.
To samo dzieje się przy opusplan za każdym wejściem w tryb planowania i wyjściem z niego, bo przeskok między Opusem a Sonnetem to również zmiana modelu. Przy jednym planie na sesję nie ma o czym mówić, przy skakaniu w tę i z powrotem robi się z tego stały koszt.
Tak samo liczy się zmiana poziomu effort w trakcie rozmowy: każdy poziom ma własną pamięć podręczną, więc pierwsze zapytanie po zmianie również czyta rozmowę od początku. Dlatego Claude Code, gdy rozmowa już trwa, pokazuje przy niej okienko z pytaniem, czy na pewno zastosować zmianę.
Jeśli chcesz ograniczyć zużycie tokenów przy przełączaniu się między modelami, przed zmianą zrób /compact. Claude Code streści całą rozmowę, dzięki czemu nowy model będzie miał znacznie mniej materiału, z którym musi się zapoznać przed rozpoczęciem pracy. Możesz też po prostu zacząć nowy czat, jeśli kolejne zadanie nie potrzebuje tego, co było wcześniej.
Kiedy warto zmienić model
Poza sytuacją opisaną przy Sonnecie, gdy model po prostu nie dowozi, są trzy momenty, w których warto ponieść ten koszt.
Zostało mało tokenów, a do odnowienia limitu daleko. Zejdź na Haiku i rób na nim rzeczy proste i powtarzalne, zamiast zatrzymywać pracę do jutra.
Tokenów jest sporo, a limit odnawia się za pół godziny. Reszta i tak przepadnie, więc weź Opusa i oddaj mu najtrudniejsze zadanie z listy. Nawet jeśli zużyje wszystko, co zostało, limit za chwilę wróci do pełna. Ta sama zasada działa w skali tygodnia: w ostatniej sesji przed odnowieniem limitu tygodniowego możesz bezpiecznie zużyć to, co z niego zostało. Ile tokenów zostało i kiedy limit się odnowi, pokazuje komenda /usage – opisaliśmy ją przy drugim scenariuszu w poradzie o planach.
Praca jest skończona i zostaje ją sprawdzić. Piszesz na Sonnecie, a na koniec dajesz Opusowi przejrzeć wynik – najlepiej w nowej sesji, bo model, który przed chwilą coś napisał, jest kiepskim recenzentem tego samego tekstu. Świeża sesja nie niesie ze sobą rozmowy, w której te decyzje zapadały – Opus dostaje sam wynik i twoje pytanie, więc ocenia to, co widzi, a nie cudze wcześniejsze uzasadnienia. Sami pracujemy tak przy dłuższych tekstach i przy zmianach dotykających kilku plików naraz.
Na koniec, w skrócie
Gdybyśmy mieli zamknąć to w jednej radzie: zacznij od Sonneta i nie zaprzątaj sobie głowy resztą, dopóki nie poczujesz, że coś nie gra. Do krótkich pytań w ciągu dnia weź Haiku – różnicę w tempie zauważysz od razu. A gdy prosisz o to samo trzeci raz i wynik dalej rozmija się z tym, o co ci chodzi, to nie znaczy, że źle prosisz: po prostu przejdź na Opusa. Fable zostaw sobie na dzień, w którym zlecisz coś, co ma się dziać godzinami bez ciebie.
I dwie rzeczy, o których sami musieliśmy się nauczyć pamiętać. Model wybieraj na początku sesji, bo zmiana w jej trakcie kosztuje tokeny. A poziom effort dopasuj do trudności pytania, zamiast ustawiać go raz na zawsze najwyżej, jak się da – bo w ustawieniach nie chodzi o to, żeby wycisnąć z narzędzia maksimum, tylko żeby pasowało do tego, co akurat robisz.